Posty

Chciałam dach, mam dach!

Obraz
Jadę pociągiem na urlop ale w głowie ciągle kotłuje mi się PJ😉. Myślę, że to dobry czas na podzielenie się przeżyciami duchowymi z Przystanku.  1. Głoszenie w diecezji koszalińsko- kołobrzeskiej ma dla mnie szczególne znaczenie. Przez cały czas PJtu czułam woń tej ziemi😀. Czułam się po prostu na swoim miejscu. Jestem tu po to, żeby głosić. Czułam rękę Pana na mojej głowie. 2. Zupełnie NIEZWYKŁE dla mnie jest to, że wśród ogromnego tłumu ludzi Jezus posyłał każdego z nas do takich osób jakie sobie wybrał. Na przykład, stoimy sobie grupka w środku pola festiwalowego i podchodzą do nas dwie osoby chłopak i dziewczyna. Reklamują nam iqosa. My, że no dziękujemy ale możemy się pomodlić. Nagle podchodzi człowiek mega zły na nas, leci seria wyzwisk, ktoś go na chwile uspokaja zabiera od nas wiec jest czas na szybką modlitwę. Nasza dwójka od iqosa już chciała sobie pójść, ale dziewczyna powiedziała ze potrzebuje odnaleźć sens w życiu i zależało nam bardzo, żeby się pomodlić. I udało się w...

Zachowaj czujność do końca

Obraz
Wracamy busem do Krakowa, jest godz. 1:35. Wyjazd z Trzcińca zajął nam jedyne 2h. Koniec PJtu ale opowiem jeszcze o dzisiejszym dniu. Rano podczas jutrzni ksiądz mówił o tym, że najwiecej wypadków drogowych jest na trasie blisko domu, ponieważ traci się czujność. W ostatni dzień głoszenia tez można stracić czujność, można myśleć już o końcu a przecież jeszcze jest praca do zrobienia. Dla mnie osobiście ostatni dzień głoszenia jest trudnym dniem, właśnie między innymi dlatego, ze trzeba walczyć z myślami o końcu, o tym co dalej, a łaska jest dana na teraz! Postanowiłam zatem, że zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby głosić. Poszliśmy na pole w 4 osoby. Od wejścia mieliśmy rozmowy i modlitwy za ludzi, ale chce opowiedzieć o jednej szczególnie. Zobaczyliśmy starszego pana stojącego na polu woodstockowym, podeszliśmy, na początku rozmowa była ciężka, ponieważ pan niedosłyszy ale po cierpliwych próbach kontaktu okazało się, że dziadziu chce pójść do spowiedzi. Zabraliśmy go z pola festiwalu...

Noc cudów.

Obraz
 Dzisiejszy dzień zaczął się słabo, w sensie dla mnie. Czułam się zle od rana, miałam problemy żołądkowo jelitowe😀. Zapytałam ludzi o jakieś leki, coś dostałam ale nie wiele to pomogło. W rozpaczy i schizie😀napisałam do przyjaciółki Ilony, ze po prostu nie mam już siky na kolejny zdrowotny problem. Postanowiłam jednak wyjść na pola głosić, idąc poprosiłam moich towarzyszy o modlitwę za mnie. Wierze, ze podczas tej modlitwy Pan Jezus dotknął mnie, byłam w stanie nie latać do toalety. Jak głosiliśmy zadzwoniła do mnie Ilona, ze za chwile ktoś na rowerze przywiezie mi do bazy naszej pakiet potrzebnych leków. Bóg zatroszczył sie o wszystko co potrzebowałam, jak Ilona to zrobila do tej pory nie wiem😀 Wieczorem po kolacji i koncercie stwierdziliśmy, że idziemy jeszcze głosić w 4 osoby. Wyszliśmy o 21.30. I tu się zaczyna historia😀 na polu się rozdzieliliśmy i chodziliśmy dwójkami. Chce powiedzieć, że to był czas pełen laski. Po kolei podchodziliśmy do różnych ludzi, wszyscy chcieli s...

Dom

Obraz
Dzisiaj po raz kolejny mogłam odkryć piękno diecezji w której kiedyś przed laty rozpoczęłam przygodę z głoszeniem Boga żywego. Biskup Edward spędzał czas z nami tutaj, miał czas na rozmowy i po prostu bycie. Dobrze jest mieć możliwość pogadania z biskupem, myślę ze dla nas głoszących to duża radość i też szansa na budowanie Kościoła bez ścian, Kościoła który jest jednością. Dzisiaj bardzo zbudowała mnie rozmowa z biskupem, otrzymałam duże wsparcie, to naprawdę dla mnie ważne.  I rozpoczęło się głoszenie. Jak zawsze pełne przygód z Bogiem cudów. Najpierw do południa  głosiłam przed wejściem do naszej bazy. Ludzie zatrzymywali się obok nas, zgadzali się na modlitwę i przyjmowali Słowo. Po obiedzi w małej grupce z klerykami udaliśmy się już na woodstokowe pole. Ogromny tłum, prze dziwaczne stroje, głośna nuzyka. Pan posyłał do nas ludzi, którzy chcieli rozmawiać i modlić się z nami. Oczywiście musieliśmy się zmierzyć z agresja, przykrymi zwrotami w naszym kierunku. Ale jednak poz...

Duch Święty jest ogniem, poparzysz się!

Obraz
Dzisiejszy dzień był ostatnim dniem rekolekcyjnym z wyjściem już na pole festiwalu.  Rano podczas jutrzni biskup Edward mówił i Duchu Świętym, który jest ogniem, musi coś wypalić. Spotkanie z Duchem Świętym musi wiązać się z jakiś wypaleniem czegoś, oczyszczeniem, wyjsciem poza schemat. Oczywiście można nie pozwolić Duchowi aby nas sparzył ale wtedy nasze wspólnoty stają sie grupami politycznymi w Kościele, które nie dają sie prowadzić Duchowi. Bardzo mi się spodobało to porównanie. Jednak przestrzeń ryzyka jest ważna, ryzyko dla Ducha Świetego to w moim przypadku coś co KOCHAM.  Dzisiaj Mszy Świętej przewodniczył biskup ordynariusz Zbigniew Zieliński, podczas kazania mówił dużo o jedności. Kilka razy podkreślił, ze jest tutaj obecny w jedności z biskupem Edwardem, na końcu wspólnie udzielili nam błogosławieństwa. Bardzo mnie to wzruszało. A na samiutkim końcu Mszy świętej każdy z ewangelizatorów otrzymał błogosławieństwo indywidualne z nałożeniu rąk i posłaniem do głoszenia. ...

W życiu duchowym nie można robić jedno i to samo w koło

Obraz
Dzisiejszy dzień był kolejnym dniem rekolekcyjnym. Konferencje, modlitwy, Msza Święta a na koniec dnia nabożeństwo pokutne ze spowiedzią i modlitwa wstawienniczą. Ale zanim powiem o głównych myślach z dnia, które mnie dziś mocno dotknęły to chce zdradzić wam co nieco z mojej pierwszej w życiu nocy pod namiotem😀 TO BYŁ POGROM😀😀😀😀 najpierw przybiegła do mnie sąsiadka z namiotu obok przerażona😀a później mi coś przytkało ucho i myslam ze mam tam jakiegoś robaka i wpadłam w szał😀😀😀 niestety nie jestem stworzona do biwaków😀. Nocy raczej nie mogę nazwać taką podczas której się wypoczywa. No cóż może dzisiaj będzie lepiej😀oby bo rano mam dyżur na adoracji od 6.00. Dzisiaj ksiądz biskup powiedział podczas konferencji, ze nie można w życiu duchowym ciagle robić tego samego bo to grozi wypaleniem religijnym bez żadnej głębi. Później coraz trudniej odejść od pewnych schematów. I myśle sobie że nawet jeśli nie do końca czuje póki co klimat namiotowy PJtu to jednak robie coś innego, noweg...

Trudności podobno są po coś. Przystanek Jezus dzień pierwszy!

Obraz
Od dawna chciałam pojechać na PJ - Przyatanek Jesus, akcja ewangelizacyjna na festiwalu Woodstock, obecnie Pol and Rock festival, ale jakoś wcześniej sie nie udawało. Myśle że w duzej mierze zniechęcał mnie namiot - nie mój klimat😀 ale postanowiłam wyjść z mojej strefy komfortu i jestem. Jezus przed wyjazdem ogarnął mi cały ekwipunek od namiotu po menażkę, przez ręce dobrych ludzi. Nie musiałam się martwić o nic pod względem wyposażenia biwakowego😀 Jednak tydzień przed rozpoczęciem PJtu był dla mnie bardzo trudny, wciąż jakieś przeszkody, które zaburzały mój spokój i sprawiały ze się po prostu stresowałam. W sb zaczął bolec mnie ząb i boli nadal… to jest naprawdę mało przyjemne😀. Dentysta stwierdził ze lepiej go nie ruszać przed wyjazdem. Wiec pojechałam z tym bólem, lekami i olejkiem z goździków, który dostałam wczoraj od mojego przyjaciela. Leże w tym namiocie w tle słychać wrzaski z woodstoku mysle sobie dlaczego musi mnie bolec ten zab! Po co mi ten trud, nie znam odpowiedzi ale...