Głosić Jezusa bez wahania
Dawniej po powrocie z akcji ewangelizacyjnych, które naprawdę na maxa budowały i pomnażały moją wiarę, myślałam sobie, że cudownie byłoby tak żyć ciągle. W sensie głosić, nie martwić się zbytnio o sprawy doczesne i patrzyć jak Pan działa na moich oczach. Wiele razy zastanawiałam się, jak mogę to zrobić. I szłam za tym głosem, ufam, Głosem Ducha Bożego we mnie. Kiedyś Jezus poprosił mnie, żebym zostawiła swoje krakoskie życie i wyjechała służyć Mu w innym miejscu. Łatwo nie było, ale Pan był zawsze ze mną. Jak wróciłam do ukochanego Krakowa, Jezus oddał mi wszystko co zostawiłam, nawet z bonusem. Dzisiaj jestem w innym miejscu w życiu, bo kiedyś minęło, jutro jest nieznane, ale DZIŚ jest czasem łaski. Dlatego dziś, gdziekolwiek jestem, cokolwiek robię chce głosić Jezusa. Nawet na dachach!!!

Komentarze
Prześlij komentarz